Karta wysłana do Janiny Zaporskiej 30 czerwca 1913 roku:

30. VI [19]13 O dei immortaloi!* toć ja przepom-
niałem że Pani tego najlepszego a najpraw-
dziwszego z 20 Janów za swego Patrona uznaje.
Mea maxima culpa**. Na treść i zakres życzeń
mych, jednak ten tydzień zwłoki nic, a nic nie
wpłynął, są one zawsze jednako szczere i dobre.
Więc niech mi darowaną będzie wina moja.
Wśród wielu, wielu mych życzeń jedno jest,
które siłą nieprzerzanych wyroków boskich zda
się być blizkim spełnienia. Niezbadane, bowiem
są drogi którymi mądrość bogów ludzi na dro-
gi prawdziwie dobre a sprawiedliwe sprowadza.
Jednych olśni błyskawicą, jako to z Pawłem
św[iętym] uczynili, że aż bydlątko na którym jechał
uklękło, a on sam z niego spadł na ziemię.
Innym wśród huku grzmotów i gór trzęsienia
rzeczy słusznych naucza i do słuchania ich skła-
nia. Innym w myśl zasady consuetudo est
altera natura*** rzeczy dobre wdraża. „Nie
podnieś ręki na naród mój wybrany” powiedzia-
no w Zakonie. A Pani, co czynić pragnie?.. Lecz
o wielka bogów mądrości! Siłą rzeczy opuścić Pani rę-
kę na lud wybrany podniesioną musi. A dwa mie-
siące tam pobytu przyzwyczają Panią, że i u Żyda
kupić można, a że consuetudo est altera
natura, więc z tego przyzwyczajenia i na
/
przyszłość coś zostanie. Zaiste niezbadane są drogi jakimi
mądrość bogów chadza. Cześć Wam bogowie i chwała wieczna. A
przeto i Pani myśl swobodniejszą mieć będzie, milej tam czas spędzi
a w zdrowiu zupełnym swoim i dzieciaczów do Warsz[awy] wróci. Ucałowania
/
rączek Pani, uszanowanie p. Zap[orskiemu Juniorowi? Józefowi] oraz uściśnienia dłoni chłopaczków łączy Kal[…]

 

 

*wł.(z końcówką grecką) „O bogowie nieśmiertelni!”
** łac. „Moja bardzo wielka wina”.
*** łac. „Przyzwyczajenie jest drugą naturą [człowieka]”